To był nokaut! Iga Świątek wygrała finał turnieju WTA 1000 w Rzymie bez straty gema!

fot.facebook.com/swiatekiga

To był popis absolutnej dominacji w wykonaniu Igi Świątek. Polka wygrała z Karoliną Pliskovą 6:0, 6:0, triumfując po raz pierwszy w karierze w turnieju rangi WTA 1000.

Faworytką finałowego pojedynku była Karolina Pliskova. Czeszka, która jest 9. rakietą świata mogła pochwalić się większym doświadczeniem na kortach całego świata. Do finału na Foro Italico doszła trzeci rok z rzędu. Poza tym jej droga do finału nie była tak wyboista, choć musiała trzykrotnie w meczu z Jeleną Ostapenko, bronić piłek meczowych.

Świątek w pierwszych rundach rzymskiego turnieju nie wyglądała najlepiej, niemal odpadając z rywalizacji z Barbarą Krejcikovą, gdy musiała dwa razy bronić piłek meczowych. Ale z meczu na mecz polska rakieta numer jeden rozkręcała się. Już w ćwierćfinale pokazała klasę eliminując Elinę Switolinę. Tego samego dnia musiała rywalizować w półfinale z rewelacyjną Cori Gauff, ale poradziła sobie i zameldowała się w niedzielnym finale.

Pierwszy set finału upłynął pod znakiem absolutnej dominacji polskiej tenisistki. Pliskova nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Świątek wychodziło wszystko. Fantastyczny forhend, szybki i skuteczny return. Po kwadransie Polka prowadziła już 5:0! Seta, bez straty gema, zamknęła w 19 minut.

W drugiego seta nastolatka z Raszyna weszła równie udanie co w pierwszą partię. Wygrała własne podanie bez straty punktu. Kompletnie rozbita Czeszka popełniała mnóstwo błędów także przy własnym serwisie. W drugim gemie drugiego seta dwukrotnie cisnęła rakietą o kort, dając upust swojej frustracji. Gem padł łupem Świątek po podwójnym błędzie serwisowym czeskiej tenisistki.

Nieco więcej pracy w grę polska tenisistka musiała włożyć w 3. gemie. Pliskova miała nawet dwie szanse na przełamanie. Ale od stanu 15:40 Polka zdobyła już wszystkie punkty i prowadziła 3:0. Świątek poszła za ciosem. W kolejnym gemie Polka przełamał Czeszkę, a w piątym utrzymała własne podanie, co rusz popisując się świetnymi zagraniami, jak wyśmienitym skrótem kończącym gema.

W 6. gemie Pliskova serwowała by utrzymać się w meczu. Czeszka dzielnie walczyła, ale Świątek znów popisała się kilkoma niesamowitymi akcjami. Tak jak returnem z forhendu, z którym zupełnie nie radziła sobie czeska rywalka. To był najdłuższy gem tego spotkania. Pliskova zaserwowała w nim nawet asa, ale w końcu, po 45 minutach, Polka zdobyła pierwszą piłkę meczową i już w pierwszej próbie ją wykorzystała.

Iga Świątek (Polska, 15) - Karolina Pliskova (Czechy, 9) 6:0, 6:0

Autor: Piotr Muszalski/pm/