Ważne zwycięstwo siatkarskiego GKS-u. Play-offy w Katowicach nadal realne.

fot.Piotr Muszalski/Radio Katowice

Siatkarze katowickiego GKS-u odnieśli cenne zwycięstwo nad Indykpolem AZS-em Olsztyn. Dzięki 3 punktom nadal są w grze o pierwszą ósemkę PlusLigi.

W Szopienicach spotkały się zespoły bezpośrednio walczące o 8. miejsce po fazie zasadniczej. Zespół z Olsztyna z 31 pkt był ósmy w tabeli. Gospodarze plasowali się na 10. pozycji z 29 pkt. Dlatego mecz określany był spotkanie za 6 punktów.

Tuż przed spotkaniem na rozgrzewce kontuzji nabawił się Jakub Jarosz. Zastąpił go Wiktor Musiał i w pełni wykorzystał swoją szansę. Już w pierwszym secie katowiczanie zaczęli od prowadzenia 7:1. W dużej mierze dzięki świetnej postawie Musiała, który błysnął na zagrywce. Raz popisał się asem, a praktycznie przy każdym serwisie olsztynianie mieli problemy w przyjęciu. W inauguracyjnej partii gospodarzom wychodziło niemal wszystko. Cały czas utrzymywali bezpieczną przewagę 5-6 punktów. Najbliżej goście zbliżyli się na 3, ale GKS szybko odpowiadał skutecznością. W końcówce znów asem popisał się Musiał i to gospodarze wygrali seta do 20.

W drugim mecz się wyrównał. Drużyny długo szły łeb w łeb i dopiero punktowa zagrywka Kamila Kwasowskiego dała 2 punkty przewagi GKS-owi. Tym samym odpowiedział Robbert Andringa i znów był remis. Tak było do stanu po 22. Od tego momentu punktował już tylko GKS, a znów główne role odegrali Musiał i Kwasowski i podopieczni Grzegorza Słabego prowadzili już 2:0.

Daniel Castellani zdecydował się na szereg zmian w pierwszej szóstce i to zdało egzamin. Gra olsztynian znacznie się poprawiła. Gdy Wojciech Żaliński stanął w polu serwisowym przewaga gości rosła z każdym jego serwisem. Akademicy wyszli na prowadzenie 16:12 i ta zaliczka ułatwiła im grę w dalszej części seta. AZS utrzymał przewagę do końca trzeciej partii i nadal był w grze.

Przyjezdni rozpoczęli od prowadzenia 6:3. Czas wzięty przez trenera Słabego dał oddech katowiczanom. Szkoleniowiec Trójkolorowych wprowadził też do gry Emanuela Kohuta, a ten odpłacił się za to dobrą grą. Katowiczanie niemal zniwelowali straty do 7:8. Zaczęły się długie wymiany i zacięta walka. Katowiczanie złapali rywali dzięki dwóm blokom z rzędu Miłosza Zniszczoła i asowi Musiała. Od stanu po 15 znów swoje akcje wykorzystywał Kwasowski. Końcówka należała już do gospodarzy, którzy koniec końców wywalczyli upragniony komplet punktów.

— Niefortunnie Kuba nabawił się kontuzji, mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia, dostałem swoją szansę i starałem się ją wykorzystać, no i dzisiaj udało mi się wykorzystać taką sytuację — mówił po spotkaniu MVP meczu, Wiktor Musiał — rywale chyba nie spodziewali się, że tak zagramy w polu serwisowym, zagrywka nam bardzo dobrze wychodziła, oni też podjęli ryzyko, ale gorzej im to wychodziło i to był klucz w ogóle do wygrania całego spotkania. Teraz czekamy, zobaczymy co się wydarzy, ale na pewno będziemy walczyć do samego końca.


 

Teraz siatkarze GKS-u muszą spoglądać na to co wydarzy się w meczu Ślepsk Suwałki - MKS Będzin. Kluczowa będzie jednak ostatnia kolejka w której katowiczanie zmierzą się Cerrad Eneą Czarnymi Radom 6 marca.

GKS Katowice - Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:20, 25:22, 22:25, 25:20)

GKS Katowice: Kwasowski, Musiał, Nowakowski, Buchowski, Firlej, Zniszczoł, Watten (libero) oraz Kohut, Szymański.

Indykpol AZS Olsztyn: Schulz, Teriomenko, Andringa, Żaliński, Stępień, Poręba, Gruszczyński (libero) oraz Wolański, Kapica, Concepcion, Schott, Ciunajtis (libero).

Autor: Piotr Muszalski/pm/